poniedziałek Styczeń 30th 2012

Kategorie

Treści własne

Archiwa

podsłuchy

słyszałaś że Llosa dostał Nobla?
A gdzie on grał?

FERN HILL

Dylan Thomas — FERN HILL

			
	Now as I was young and easy under the apple boughs
	About the lilting house and happy as the grass was green,
	The night above the dingle starry,
	Time let me hail and climb
	Golden in the heydays of his eyes,
	And honoured among wagons I was prince of the apple towns
	And once below a time I lordly had the trees and leaves
	Trail with daisies and barley
	Down the rivers of the windfall light.
	And as I was green and carefree, famous among the barns
	About the happy yard and singing as the farm was home,
	In the sun that is young once only,
	Time let me play and be
	Golden in the mercy of his means,
	And green and golden I was huntsman and herdsman, the calves
	Sang to my horn, the foxes on the hills barked clear and cold,
	And the sabbath rang slowly
	In the pebbles of the holy streams.
	All the sun long it was running, it was lovely, the hay
	Fields high as the house, the tunes from the chimneys, it was air
	And playing, lovely and watery
	And fire green as grass.
	And nightly under the simple stars
	As I rode to sleep the owls were bearing the farm away,
	All the moon long I heard, blessed among stables, the nightjars
	Flying with the ricks, and the horses
	Flashing into the dark.
	And then to awake, and the farm, like a wanderer white
	With the dew, come back, the cock on his shoulder: it was all
	Shining, it was Adam and maiden,
	The sky gathered again
	And the sun grew round that very day.
	So it must have been after the birth of the simple light
	In the first, spinning place, the spellbound horses walking warm
	Out of the whinnying green stable
	On to the fields of praise.
	And honoured among foxes and pheasants by the gay house
	Under the new made clouds and happy as the heart was long,
	In the sun born over and over,
	I ran my heedless ways,
	My wishes raced through the house high hay
	And nothing I cared, at my sky blue trades, that time allows
	In all his tuneful turning so few and such morning songs
	Before the children green and golden
	Follow him out of grace.
	Nothing I cared, in the lamb white days, that time would take me
	Up to the swallow thronged loft by the shadow of my hand,
	In the moon that is always rising,
	Nor that riding to sleep
	I should hear him fly with the high fields
	And wake to the farm forever fled from the childless land.
	Oh as I was young and easy in the mercy of his means,
	Time held me green and dying
	Though I sang in my chains like the sea.
	
	

 


Dylan Thomas Page

 

21 gramów

A gdyby tak w końcu się odważyć
Podążyć za sercem, chwycić się marzeń
A gdyby tak w końcu porzucić swe piekło
Pójść swoją drogą i poczuć się lekko

Dwadzieścia jeden gramów
Tyle ponoć w nas jest duszy
Dwadzieścia jeden gramów
A tak trudno ją poruszyć

A gdyby tak w końcu uczuć nie tłumić
Szczerze zapłakać, w radości się zgubić
A gdyby tak znowu być wolnym jak dziecko
Pójść swoją drogą i poczuć się lekko

A gdyby tak w końcu pokochać bez granic
Życia się nie bać, sukces mieć za nic
A gdyby tak w końcu dać światu odetchnąć
Pójść swoją drogą i poczuć się lekko

przychodzimy odchodzimy

Žižek: Jezus był leninistą

W 23/09 Wysokich obcasach wywiad Wojciecha Orlińskiego z Žižkiem,
 cały wart przeczytania, ale pewno nikt nie przeczyta , to wklejam smakowitsze kąski

Zawsze gdy mnie ktoś pyta, kiedy cieszyłem się największą wolnością,
 wymieniam ostatnie lata komunistycznej Jugosławii, 1987-90.
Komuniści już wiedzieli, że przegrali, więc starali się być dla wszystkich bardzo mili.
 Intelektualiści mogli mówić wszystko, na co mieli ochotę.
Mogliśmy oglądać zachodnią telewizję na antenach satelitarnych,
nowości filmowe wychodziły od razu na pirackich kasetach VHS.
 Potem przyszedł kapitalizm i zabawa się skończyła

Nie mówię oczywiście, że komunizm sam z siebie był lepszy,
 ale lepiej jest, gdy rządzący czują się słabo i niepewnie.
Gdy poczują się silni, zawsze zaczną przykręcać śrubę.

Uwielbiam prowokację! (…) Prosty przykład – mój tekst o Leninie.
Wiadomo było, że spowoduje skandal, że jak tak można pozytywnie pisać o zbrodniarzu.

mnie martwi marazm zachodnich intelektualistów,
którzy popadli w ostatnich dekadach w samozadowolenie.
 Wydaje im się, że bardzo dokładnie rozumieją dzisiejszy świat.
Że liberalny kapitalizm jest najdoskonalszym ustrojem wszech czasów
i że jedynym zagrożeniem jest totalitaryzm, który już prawie pokonano,
oraz fundamentalizm, który też się uda pokonać.
Wydaje im się, że dokładnie wiedzą,
 gdzie są ‘good guys’ i ‘bad guys’, jak w hollywoodzkim filmie
. Ja uważam, że świat jest znacznie bardziej skomplikowany i niepojęty,
 i to samozadowolenie uważam za największe zagrożenie.
 Moje prowokacje służą rozbijaniu go.
Nie musicie się ze mną zgadzać, ale zacznijcie się zastanawiać.
 Doszliśmy do sytuacji, w której trzeba odwrócić 11. tezę Marksa o Feuerbachu.
 Marks napisał, że filozofowie dotąd rozmaicie interpretowali świat,
 ale dziś chodzi o to, by go zmienić.
Ja uważam, że dziś potrzeba jest odwrotna.
 Chętnych do zmieniania świata mamy aż za dużo,
 a chodzi o to, by go wreszcie poprawnie zinterpretować.
Nie chodzi już o udzielanie właściwych odpowiedzi,
tylko o szukanie właściwych pytań.

W Nowym Testamencie najbardziej podoba mi się Jezus jako leninista.
No, to dopiero prowokacja!
Tam przecież jest ten niezwykły cytat:
 nie przynoszę pokoju, przynoszę miecz,
 macie się obrócić przeciwko własnej matce i ojcu,
 żeby walczyć w moim imieniu.
Do dzisiaj, gdy rozmawiam o tych słowach z ludźmi Kościoła,
to robią głupie miny i próbują zmienić temat.
Mieli dwa tysiące lat na dyskusje, jak je interpretować, i ciągle stoją w miejscu!
 A moim zdaniem to jest po prostu deklaracja rewolucjonisty
- że nie należy się przywiązywać do status quo.
 Rewolucjonisty świadomego, że zmiany nie wszystkim się będą podobały,
 ale przekonanego, że nie ma lepszego wyjścia.
To łączy Jezusa z Leninem.

co to znaczy dzisiaj być marksistą?
To oznacza bycie pesymistą w odpowiedni sposób.
Po pierwsze, oznacza przekonanie,
 że bez względu na to, jak fajnie się nam żyje w kapitalizmie,
 to liberalna demokracja i gospodarka wolnorynkowa
 nie jest ostateczną odpowiedzią ludzkości.
 Ten ustrój ma zbyt wiele nieprzezwyciężalnych sprzeczności,
żeby mógł istnieć wiecznie.
Po drugie, dzisiejszy marksista musi się pogodzić z tym,
 że wszystkie dotąd wypróbowane alternatywy zawiodły jeszcze bardziej.
Lekarstwem na sprzeczności kapitalizmu
nie jest ani centralistyczna gospodarka planowa,
 ani chrześcijański solidaryzm społeczny.
Dzisiejszy marksista staje więc przed arcytrudnym pytaniem:
 co dalej, skoro ani kapitalizm nie będzie wieczny,
 ani nie zastąpią go znane nam alternatywy?
 Odpowiedzi nie da się udzielić bez przemyślenia problemów
dzisiejszego świata z otwartym umysłem,
wolnym od ideologicznych dogmatów, wliczając w to dogmaty liberalne.
 A to jest naprawdę robota dla stachanowców.

donos (z toalety)

pw: co porabiasz?
m: uczę sie układu wydalniczego człowieka, w teorii i w praktyce
pw: a kiedy przerabiacie układ rozrodczy?

z Tatr

 karteczkę wydziergałom :)

wszystko jest poezja (2)

pw idzie korytarzem z A.
na końcu korytarza pojawia się Pani Maria.
pw (do A.): teraz pokażę Ci coś pięknego
pw (do Pani Marii): dzień dobry pani Mario
Pani Maria: dzień dobry panie Grzesiu
Pani Maria przechodzi w uśmiechach
A. (zdziwiona, do pw): kiedy ty zdążyłeś ją oswoić?

wszystko jest poezja

Pani Maria
ma identyfikator:
PANI MARIA

Żydzi do mnie

PW przepytuje A. z czeskich słówek, A. jest cudownie rozkojarzona i co słówko coś tam potworzy
ale czasami nawet udaje jej się trafić,
aż PW pyta: řidičský průkaz ( wym. mniej więcej: rzidiczski prukaz )
A: Żydowski przekaz???

a myśl PW od razu leci szumem, zlepem, ciągiem do białoszewskiej stacji Żydzi do mnie,
ale kto tę myśl złapie, załapie…
Białoszewski to by z tego cacko zrobił
 

Słowniczek: řidičský průkaz, řidičak – to po czesku prawo jazdy

 Page 1 of 20  1  2  3  4  5 » ...  Last »